Ożywić rady osiedli!

Tadeusz Rudzki    2013-05-31 14:44:12

Specyfika ustroju Warszawy dla wielu pozostaje niezgłębioną tajemnicą. Dość wspomnieć, że poza ogólnymi regulacjami zawartymi w ustawie o samorządzie gminnym istnieje odrębna ustawa o ustroju miasta stołecznego Warszawy (tzw. ustawa warszawska) oraz Statut m.st. Warszawy. Mamy jeszcze Statuty poszczególnych „dzielnic”, a nawet Statuty tzw. osiedli.

Źródło: https://www.facebook.com/pragakamionek

Wspomniane „dzielnice” (obecnie jest ich 18) są jednostkami pomocniczymi, o których mowa w art. 5. ustawy o samorządzie gminnym. Z mocy art. 5 „ustawy warszawskiej” istnienie „dzielnic” w Warszawie jest obligatoryjne. Co interesujące, „dzielnice” mają prawo tworzenia jednostek pomocniczych niższego rzędu i ich reprezentacji, czyli w praktyce tzw. rad osiedli, czy też samorządów mieszkańców. I choć są to jednostki najniższego szczebla, to w wielu przypadkach stanowią dla mieszkańców największą zagadkę.

Przede wszystkim trudno gdziekolwiek znaleźć spis wszystkich takich jednostek. Takiego zestawienia albo po prostu nie ma albo jest bardzo trudno dostępne. O istnieniu samorządu mieszkańców często nie wiedzą… sami mieszkańcy. Rozmawiałem niedawno z mieszkającym na Kamionku znajomym, od urodzenia mieszkającym w Warszawie, który zawsze głosuje w wyborach parlamentarnych, prezydenckich, etc. O Radzie Osiedla Kamionek dowiedział się dopiero ode mnie i bardzo zaskoczył go fakt, że takowa w ogóle istnieje.

Jaka jest przyczyna tego braku świadomości? Przede wszystkim są to jednostki niemal całkowicie nieobecne w mediach. W ogóle warszawska polityka samorządowa na najniższym szczeblu w „profesjonalnych” mediach praktycznie nie istnieje. Właściwie nie ma się czemu dziwić, skoro np. „dziennikarze” lokalnych dodatków gazet krajowych mylą nazwy ulic w tytułach swoich artykułów (np. http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,12561887,Symbol_Saskiej_Kepy_znowu_rosnie_przy_Francuskiej.html ). Z kolei warszawskie media lokalne są często zbyt słabe, prowadzone „po godzinach” przez wolontariuszy, którzy dopiero nabierają wprawy i doświadczenia. Efekt jest taki, że w wielu przypadkach funkcjonowanie tych jednostek jest fikcją. Wielu członków „samorządów mieszkańców” kompletnie lekceważy fakt, że wybór oznacza zobowiązanie do choćby minimalnej pracy na rzecz mieszkańców. Utrzymaniu tego stanu rzeczy sprzyja to, że sprawozdania publikowane są jedynie raz na kilka lat i mają charakter bardzo ogólny. Chyba tylko stworzenie narzędzia w rodzaju „Sejmometru” (https://sejmometr.pl/) mogłoby choć trochę poprawić sytuację. Albo obowiązek publikowania w Internecie list obecności z zebrań. Poczuciu beztroski wśród niektórych radnych sprzyja żenująco niska frekwencja w wyborach do rad „osiedli”. Zazwyczaj o takich wyborach wie tylko garstka zainteresowanych mieszkańców, choć byłoby to łatwo zmienić – wystarczy np. organizować je w tym samym dniu w całym mieście (może np. przy okazji wyborów samorządowych?). Może ciężko w to uwierzyć, ale w październiku 2012 roku, gdy decydowano o składzie trzech śródmiejskich rad osiedli, udział takich wyborach wzięło 0,98% mieszkańców (źródło: http://www.srodmiescie.warszawa.pl/cms/prt/view/r-osiedli-wybory2012.html ). Czyli mniej niż co setna osoba. Płock, w którym w marcu 2013 roku frekwencja w podobnym głosowaniu wyniosła 6,8%, wydaje się z tej perspektywy niedoścignionym wzorem.

Tymczasem jednostki te mogłyby stać się realnym miejscem dialogu prowadzonego z wyborcami. Dla większości mieszkańców wizyta w urzędzie „dzielnicy” to niemal wyprawa. W ogóle w wielu przypadkach znaczna część mieszkańców nie utożsamia się ze swoją „dzielnicą”, ale właśnie z poszczególnymi jej częściami (np. Bródno, Sadyba, Gocław, etc.). Z kolei władze „dzielnic” nie zawsze dbają o sprawne funkcjonowanie jednostek pomocniczych niższego rzędu. Dość wspomnieć, że w niektórych wypadkach ich siedziby mieszczą się w piwnicach zaniedbanych budynków, gdzie rzadko zapuszczają się zainteresowani kontaktem z władzą mieszkańcy. Do tego dochodzą niezwykle słabe uprawnienia, które de facto zniechęcają samorządy mieszkańców do podejmowania jakichkolwiek aktywności, gdyż panuje – skądinąd często słuszne przekonanie – że decyzję i tak podejmie burmistrz i rada dzielnicy bez uwzględniania jakichkolwiek opinii.

Tymczasem sprawnie działające rady mogłyby zapoczątkować proces wyzwolenia Warszawy z rąk partyjnych. Musi się jednak zmienić sposób ich funkcjonowania. Na początek warto rozważyć zakaz łączenia funkcji radnego osiedla z funkcją radnego dzielnicy czy też radnego miasta. Brak takiego tworzy sytuacje patologiczne, zwłaszcza gdy rady kierowane są przez radnych dzielnic i miasta, gdyż nie mogą im wówczas patrzeć na ręce. Radom należałoby także nadać większe uprawnienia – mogłyby one sobie radzić lepiej w odniesieniu do spraw lokalnych, które często na szczeblu rady dzielnicy są omawiane przez ludzi kompletnie niezwiązanych z danym miejscem. Wydaje się, że rady mogłyby też same decydować o jakiejś części dzielnicowych wydatków. Do tego należałoby poprawić finansowanie samych rad – tak, by mogły one działać w siedzibach ze stałym dostępem do Internetu, nie musiały się martwić o dostępność materiałów biurowych, utrzymanie strony internetowej, etc. Gdyby rady posiadały takie siedziby, to mogłyby też być dobrym miejscem na urządzanie regularnych spotkań z burmistrzami dzielnic (może otwartymi dla mieszkańców?), tak by zapewnić dobrą współpracę z władzami całej „dzielnicy”. Oczywiście w ślad za większymi kompetencjami i środkami powinny iść także większe obowiązki dotyczące przejrzystości ich funkcjonowania – np. obowiązek publikowania sprawozdań z działalności raz na rok w dzielnicowych Biuletynach Informacji Publicznej. Dostępne powinny być również protokoły ze wszystkich posiedzeń. Wreszcie należałoby dotrzeć do mieszkańców z informacją o tym w jaki konkretny sposób radni osiedla mogą pomóc (np. poprzez zapytania i interpelacje kierowane do burmistrzów dzielnic).

Z kolei władze miasta powinny podjąć działania na rzecz poprawienia frekwencji w wyborach do rad osiedli. Obywatelom powinno się przekazywać informacje na temat roli rad, sposobu ich funkcjonowania, terminu wyborów, a także zasad kandydowania. Trzeba by także przyjąć sensowną regułę, która ustalałaby ilu właściwie radnych powinny mieć poszczególne osiedla – w tej chwili kryteria nie są szerzej znane (np. na osiedlu Las – 12 osób, na Kamionku – 14, na Saskiej Kępie – 21, a w „osiedlach śródmiejskich” – po 15).

Zwrócenie uwagi w mediach na zarysowane wyżej problemy mogłoby skłonić wybrane przez nas władze miasta i dzielnic do poprawy tego stanu rzeczy. Także od nich zależy bowiem zmiana w dotychczasowym funkcjonowaniu rad osiedli. Zmiana, która mogłaby skutkować większym zainteresowaniem obywateli w sprawach publicznych, nowymi inicjatywami, ożywczym fermentem. Tylko czy władzom rzeczywiście na tym zależy?

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...